Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokaż wyniki dla tagów 'zamknięty'.



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj po tagach

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj po autorze

Rodzaj zawartości


Forum

  • Dział społecznościowo - informacyjny
    • Regulaminy
    • Ogłoszenia
    • Sprawy dotyczące Sieci
    • Świat Użytkownika
    • Konkursy
    • Rekrutacja
    • Sklep 24/7
    • Dołącz do nas ze swoim serwerem!
  • Bany
    • Prośby o UB
    • Cziterzy
  • Serwery - Counter Strike 1.6 - CS-ZN.PL
    • Propozycje dot. wszystkich serwerów
    • Only de_dust2 Opiekunowie Serwera: bateerbox
    • #1 GO MOD Opiekunowie Serwera: Dino | Vizu
    • AIM/AWP
    • MIXOWY
  • Pozostałe serwery
    • TeamSpeak3
  • Strefa Counter-Strike 1.6
    • Poradniki/Skrypty/Dodatki
    • Problemy/Pomoc
    • AMXMODX
    • [Pobieralnia]
  • Forum Ogólne
    • Zapytaj
    • Kącik redaktorski
    • Strefa Grafiki
    • Rozrywka
    • Sport
    • Ze Świata
    • Offtopic
    • Ogłoszenia użytkowników forum
    • Roundsoundy
  • Strefa Gier
    • CS:GO
    • Garry's Mod
    • Wiadomości ze świata gier
    • Pozostałe
  • Zareklamuj się
    • Counter Strike 1.6
    • Counter Strike GO
    • Reszta
  • Śmietnik
    • Archiwum Forum
    • Kosz

Kalendarze

  • Kalendarz społeczności

Znaleziono 28 wyników

  1. W tym temacie będziecie informowani o każdym awansie bądź degradacji:)
  2. Digital Homicide Mixed pack – za darmo Otrzymacie prawdziwe rarytasy, gdyż gry studia Digital Homicide zostały usunięte ze Steama. Wyświetl oryginalny artykuł
  3. Cena z kodem zniżkowym SUCHWOW10 Assassin’s Creed: Origins – 36.44 GBP (172.59 zł) Przeczytaj cały wpis
  4. Od jakiegoś tygodnia jest spora awaria Xbox Live dla użytkowników Xbox 360. Sądząc po wątkach na forach problem dotyczy głównie Europy. Podpytacie polski oddział co jest grane? Po kilku miesiącach celibatu odkurzyłem konsolę żeby zagrać w końcu w Battlefielda 4, kupiłem miesiąc Golda i gram kampanię bo nie mogę się połączyć. Kampanię w B4. Chyba nie muszę tłumaczyć jakie to wielkie poniżenie. Nasz czytelnik Zbyszek zwrócił nam dziś uwagę na ważną rzecz – Live na Xboksie 360 już od tygodnia leży. Rzeczywiście wystarczy zajrzeć na oficjalne fora żeby się przekonać, że nie jest to jakiś odosobniony przypadek. Narzekają gracze właściwie z całego kontynentu. Boli nie tyle fakt, że coś nie działa – to się zdarza. Ale że nie działa tak długo. Mowa wszak o płatnej usłudze Gold. Co na to Microsoft? Oczywiście spytaliśmy, ale konkretów w odpowiedzi brak. Jesteśmy świadomi utrudnień związanych z połączeniem z siecią Xbox Live, jakich mogą doświadczać niektórzy użytkownicy konsol Xbox 360. Pracujemy nad rozwiązaniem usterki. Jeżeli gracie na Xboksach 360 przez sieć, to proponuję wam wstrzymać się z wykupywaniem Golda. I staram się dowiedzieć, co mają zrobić ci, którzy wykupili i od tygodnia płacą za nic. A na dodatek narażają się na szkody moralne w postaci grania w single’a Battlefielda 4. Za to też należałoby się jakieś odszkodowanie. Paweł Olszewski Przeczytaj cały wpis
  5. Dating simy, których fundamentem jest randkowanie, mają pokaźne grono entuzjastów. Czasami randkujemy z nastolatkami, innym razem z gołębiami (Hatoful Boyfriend), a czasem nawet z homoseksualnymi ojcami (Dream Daddy). Zatem w tak doborowym towarzystwie nie powinna w sumie dziwić gra pozwalająca na flirt z mieczami, sztyletami i wszelkimi innymi przedmiotami posiadającymi ostrze i potencjał wyrządzenia krzywdy. Bo widzicie, Boyfriend Dungeon, nie będzie po prostu dating simem. Połączy raczej ten zacny gatunek z gatunkiem dungeon crawlerów. Po oczyszczeniu lochu z potworów i wszelkich innych niebezpieczeństwem, zdobędziemy zatem miecz, który nie dość, że przyda się w walce, to jeszcze zamieni się w przystojnego, długowłosego dżentelmena. Albo piękną kobietę. Brzmi dziwnie, ale właśnie o to chodzi, taki już urok gatunku. Pewnie nawet część z Was nie miała pojęcia, że właśnie takiej gry chciała. Kto wie, być może gdyby sam element dungeon crawlerowy okazał się dobrze zrealizowany, też bym się zainteresował tytułem, ot, w ramach poszerzania horyzontów. A twórcy mają sporo czasu, żeby dopracować grę, bo zapowiadają ją dopiero na 2019. Jest już jednak zwiastun, który pokazuje, jak będzie prezentować się rozgrywka. Studio Kitfox Games reklamuję swoją grę jako „shack-and-slash”, na hasło reklamowe wybierając jakże adekwatne: Level up your love. Lochy mają być generowane proceduralnie, a bronie różnić się nie tylko skrytymi w nich singlami, ale i sposobem walki. Twórcy obiecują też inkluzywne, taktowne podejście do wszystkich płci i orientacji seksualnych. Pewnie właśnie dlatego w grze pojawi się też ktoś o kociej aparycji. Deweloperzy z Kitfox Games stworzyli wcześniej Shattered Planet czy The Shrouded Isle, nie jest to więc ich pierwsze rodeo. Czasu mają dużo. Pomysł interesujący. Czekamy na efekty – napisałbym, że „ostrząc miecze”, ale w tym kontekście mogłoby to zabrzmieć nietaktownie. Patryk Fijałkowski Przeczytaj cały wpis
  6. Totally Accurate Battle Zombielator – za darmo (Landfall) Mighty Party: Academy Of Enchantress Pack – za darmo (Marvelousga) Wyświetl oryginalny artykuł
  7. Zawsze zadziwia mnie to, jak wiele domorośli programiści potrafią wyciągnąć z gier wideo. To dzięki nim pierwszy Watch Dogs albo Wiedźmin 3 na PC mają szansę wyglądać tak, jak na przedpremierowych trailerach. Oni sprawiają także, że GTA V na PC może wyglądać jak gra następnej generacji. Równie mocno dziwi mnie to, dlaczego cuda takie muszą robić fani, a nie developerzy. Bo skoro ludzie „z zewnątrz” robią takie rzeczy, to co mogłoby zdziałać Ubi, CD Projekt RED albo Rockstar? Z konsolowymi tytułami na wyłączność tego problemu nie ma. Twórcy robią to, na co pozwala im zamknięta architektura konsoli. Ale gdyby tak wziąć konsolową grę i uruchomić na PC na emulatorze… Już w marcu pisaliśmy, że Legend of Zelda: Breath of the Wild da się uruchomić na PC. Grę kojarzymy jako system-seller Switcha, ale mowa tu o wersji na Wii U i emulatorze CEMU. Prace nad usprawnieniem emulacji cały czas trwają. Sama wyższa rozdzielczość gry dodaje jej wiele uroku. Jeżeli skorzystamy jeszcze z nowej paczki Clarity FX, to efekt końcowy okazuje się naprawdę imponujący. Zobaczcie zresztą sami powyższe wideo i grafiki, które wrzuciło dziś Kotaku. Pograłbym w TAK wyglądające Breath Of The Wild. Bo o wiele brzydszą wersję na Wii U zacząłem na wakacjach, ale szybko się od niej odbiłem. Choć sama gra jest ciekawa, to nie widzę w niej mesjasza gamingu. Granie w niskiej rozdzielczości na telewizorze albo na szybciutko rozładowującym się padlecie, z ciągle mylącym się sterowaniem (te nieszczęsne ulokowanie X i Y) nie ułatwiały odbioru całości. Może na Switchu jest lepiej? Pewnie tak, Adam grę sobie chwali. Ja jestem jednak wzrokowcem i chciałbym taką Zeldę w wysokiej rozdzielczości na kontrolerze od Xboksa One. Trochę przewrotne jest też to, że dopiero zemulowana Zelda z dodatkowymi graficznymi paczkami może się równać pod względem jakości obrazu z bullshotem, jaki Nintendo puściło w świat w 2012 roku. W między czasie gra mocno skręciła pod względem artystycznym. Z perspektywy czasu zabawny może być też fakt, że naprawdę wierzyliśmy wtedy w tak wyglądające Breath Of The Wild na wówczas nowej konsoli Wii U. Paweł Olszewski Przeczytaj cały wpis
  8. -50% – Fallout 4 – 14,99€ (63,55 zł) (taniej na G2A) -50% – Fallout: A Post Nuclear Role Playing Game – 4,99€ (21,15 zł) -50% – Fallout: New Vegas – 4,99€ (21,15 zł) -90% – Homefront – 1,99€ (8,44 zł) (taniej na G2A) -75% – Homefront: The Revolution – 7,49€ (31,75 zł) -66% – Homefront: The Revolution – Expansion Pass – 5,09€ (21,58 zł) -50% – Warhammer 40,000: Dawn of War III – 19,99€ (84,74 zł) Pełną listę przecenionych tytułów znajdziecie w dalszej części wpisu. Czytaj więcej » Przeczytaj cały wpis
  9. Diablo III 3 (PC/Mac) – £6.64 (31,44 zł) – Battle.net Project Cars 2 PC – 29,35 € (124,40 zł) – Steam Middle-earth: Shadow of War PC – 34,10 € (144,54 zł) – Steam Total War: Warhammer 2 PC – 29,54 € (124,86 zł) – Steam The Evil Within PC – £3.32 (15,70 zł) – Steam Football Manager 2017 PC – £7.59 (35,83 zł) – Steam XCOM 2 PC: War of the Chosen DLC – 24,79 € (104,78 zł) – Steam Aby uzyskać powyższe ceny: Zmieńcie walutę w prawym górnym rogu ekranu na podaną w newsie (wybieramy najtańsze kombinacje) Wykorzystajcie kod na 5% rabatu za polubienie fanpage’a cdkeys na Facebooku. Kod działa tylko dla zalogowanych na stronie sklepu. Przeczytaj cały wpis
  10. FIFA 18 – 179,00 zł FIFA 18 – wersja cyfrowa – 179,90 zł Wysyłka wersji pudełkowej od 3,99 zł. Przeczytaj cały wpis
  11. Gra PC Hitman klucz STEAM (kompletny pierwszy sezon) – 29,00 zł Dzięki za cynk, Łukasz! Przeczytaj cały wpis
  12. Total War: Warhammer 2 PC – 29,54 € (124,86 zł) – Steam Aby uzyskać powyższą cenę: Zmieńcie walutę na EUR w prawym górnym rogu ekranu Wykorzystajcie kod na 5% rabatu za polubienie fanpage’a cdkeys na Facebooku. Kod działa tylko dla zalogowanych na stronie sklepu. Przeczytaj cały wpis
  13. Guild Wars 2 z pewnością nie można odmówić popularności i choć najnowszy dodatek Path of Fire nie jest tak dobry jak życzyliby sobie niektórzy, to gra stanowi częsty wybór nowych graczy. Specjalnie z myślą o nich przygotowaliśmy poradnik zawierający podstawowe informacje o grze oraz porady, które mogą przydać się w czasie zabawy (podstawowa wersja jest dostępna za darmo). Serwer Na początku przygody gracz zostanie poproszony o wybór swojego domu czyli serwera. Decyzja ta ma znaczenie jedynie w przypadku world vs world. Dla rozgrywki PvE wprowadzono mega-serwer, dzięki czemu gracze znajdują się w jednym świecie, ale na różnych instancjach tej samej mapy (nie ma więc problemu by wspólnie bawić się ze znajomymi lub gildią). Rasy Guild Wars 2 W Guild Wars 2 gracze mają pięć ras do wyboru, są to: Human (ludzie), Norn, Charr, Sylvari oraz Asura. Różnią się pomiędzy sobą przede wszystkim wyglądem (wzrost, budowa ciała, animacje), a główną różnicą jest historia postaci jaką będziemy mieli okazję poznać. W innym wypadku wybór ten ma głownie kosmetyczny charakter. Od lewej: Human, Charr, Sylvari, Asura oraz Norn Profesje Temat klas postaci stanowi temat na osobny artykuł; pokrótce jednak postaram się przybliżyć ich charakterystykę. W grze dostępnych jest 9 podstawowych klas postaci – są to: Guardian, Revenant, Warrior, Engineer, Ranger, Thief, Elementalist, Mesmer oraz Necromancer. Wybór sprowadza się głównie do naszych osobistych preferencji, co do stylu walki. Każda z wymienionych klas w sprawnych rękach będzie „najlepszym wyborem”. Najłatwiej podzielić je na trzy grupy: Żołnierzy – Soldiers – są to profesje, które walczą w pierwszej linii. Używają najcięższego rodzaju pancerza, mogą wytrzymać spore obrażenia oraz odpowiedzieć tym samym wrogowi. Gaurdian Warrior Revenant Poszukiwacze przygód – Adventurers – czyli klasy postaci, preferujące walkę z tzw. mid-line, tj. drugiej linii. Używają głównie broni dystansowej, ale sprawdzą się również w walce w zwarciu. Profesje z tej grupy posługują się średnim rodzajem pancerza. Engineer Ranger Thief Uczeni – Scholars – są to najmniej wytrzymałe klasy w bezpośrednim starciu ze względu na fakt używania lekkiego pancerza. Nadrabiają to jednak sporą mobilnością, adaptacją do sytuacji na polu walki oraz sporymi obrażeniami, które są wstanie zadać. Profesje z tej grupy zaliczane są do klas magicznych (typu mag, nekromanta etc.). Elementalist Mesmer Necromancer Specjalizacje zostały wprowadzone w dodatku Hearth of Thorns; jest to kolejny etap rozwoju profesji, pozwalający na skupić się na różnych aspektach buildu, którym chcemy się posługiwać. Umożliwiają one nie tylko nowe opcje wyboru broni , ale również zmieniają styl gry wszystkich profesji. I tak dla przykładu Ranger ze zwinnego łucznika może przemienić się w noszącego kostur Druida. Szczegółowo zostały one opisane w tym miejscu. Poniżej znajdziecie natomiast wideo prezentujące nowe specjalizacje z dodatku Path of Fire oraz ogólne wyjaśnienie (z dodatku Heart of Thorns): Porady dla początkujących w Guild War 2: Większość czynności w Guild Wars 2 zapewnia graczowi pewną ilość doświadczenia (exp) – nie warto też zbytnio się spieszyć ze zdobywaniem kolejnych poziomów. Prawdziwa zabawa w GW2 wcale nie zaczyna się z osiągnięciem maksymalnego poziomu postaci. Ponadto inaczej niż w większości gier MMORPG, pomaganie innym zapewnia nagrodę wszystkim – nie spotkacie się więc z sytuacją, gdy ktoś ukradnie Wam loot i doświadczenie sprzed nosa. Staraj się wykonywać „serca” na mapie; jest to stały dopływ expa i odpowiednik questów z innych tytułów. Tak samo wartościowe jak uczestnictwo w napotkanych dynamicznych wydarzeniach, które rozsiane są po poszczególnych mapach w grze, a które stanowią miłą odmianę. Nie pomijaj personal story czyli osobistej linii fabularnej każdego bohatera. Nowe epizody odblokowywane są z nowymi poziomami, poczynając od 10, a kończąc na 80. Zapewniają wartościowe nagrody (w tym ekwipunek) oraz całkiem ładną liczbę exp. Podczas swoich przygód będziecie mieć okazję nieraz zdobyć Tome of Knowledge oraz Writ of Experience. Ten pierwszy w momencie użycia nagradza nas kolejnym poziomem doświadczenia, zaś drugi pewną ilością doświadczenia. Ponadto natrafimy na różne bonusy; czy to wspomagające rzemiosło, czy też właśnie zdobywanie doświadczenia – warto z nich korzystać. Zabawa z innymi graczami zapewnia zwiększenie naszych obrażeń, zaś dołączenie do gildii posiadającej odpowiednie buffy pozwoli na zdobycie bonusu do expa oraz inne korzyści. Możemy dołączyć do większej ilości gildii (choć w danym czasie reprezentujemy jedną). Zawsze dbaj o to, by w ekwipunku mieć odpowiednie narzędzia zbierackie (gathering tools) takie jak np. kilof. Pozwoli to na pozyskiwanie materiałów, które można później wykorzystać w rzemiośle lub po prostu sprzedać. W grze można rozwinąć każdą z profesji rzemieślniczych, przy czym w danej chwili mogą być aktywne dwie. Postęp z nieaktywnych zostanie jednak zachowany. Nie potrzebujesz banku aby mieć dostęp do przechowywanych w nim przedmiotów. Stacje rzemieślnicze posiadają również taką funkcję! Co więcej, aby sprzedać przedmiot lub surowiec, czy też zakupić potrzebną nam rzecz wystarczy wcisnąć O (domyślnie). Gra pozwala na przeglądanie aukcji i handel z dowolnego miejsca; jedynie po zakupione przedmioty trzeba będzie udać się osobiście do odpowiedniego NPC. Podczas walki, jeśli zdarzy się Wam zostać powalonym na ziemię, wybierz przeciwnika z najmniejszą ilością punków HP (przycisk Tab) – zwiększy to szansę na wyjście z opresji zanim dodatkowy pasek życia spadnie do zera i umrzecie. Pamiętajcie, że wskrzesić może Was także inny gracz – nie musicie koniecznie udawać się do najbliższego Waypointu. Oczywiście powyższe informacje to tylko podstawy, zaś początkującego gracza czeka daleka droga do bohatera, który pomoże ocalić Tyrie. Jeśli macie jakieś sugestie, porady, którymi chcecie podzielić się z innymi graczami, śmiało dajcie znać w komentarzu. Guild Wars 2 poradnik dla początkujących – podstawowe informacje Artykuł Guild Wars 2 poradnik dla początkujących – porady i podstawowe informacje pochodzi z serwisu strefaMMO.pl. Przeczytaj cały wpis
  14. -60% – Mega Man Legacy Collection – 5,99€ (25,34 zł) -25% – Mega Man Legacy Collection 2 – 11,24€ (47,54 zł) -55% – Plague Inc: Evolved – 6,74€ (28,51 zł) -80% – Worms Armageddon – 2,99 € (12,65 zł) -80% – Worms Reloaded – 3,99€ (16,88 zł) – Steam -80% – Worms Revolution – 2,99€ (12,65 zł) – Steam -66% – Worms W.M.D – 10,19€ (43,10 zł) (taniej na G2A) -80% – Worms World Party Remastered – 2,79€ (11,80 zł) Pełną listę przecenionych gier znajdziecie w dalszej części wpisu. Czytaj więcej » Przeczytaj cały wpis
  15. -33% – Battlefield 1 Rewolucja – 133,26 zł -50% – Battlefield 1 Przepustka Premium – 89,50 zł Oferta potrwa do 24 października do godziny 10:00. Przeczytaj cały wpis
  16. Sniper Ghost Warrior 3 Season Pass Edition PC – £9.49 (45,03 zł) – Steam Aby uzyskać powyższą cenę: Zmieńcie walutę na GBP w prawym górnym rogu ekranu Wykorzystajcie kod na 5% rabatu za polubienie fanpage’a cdkeys na Facebooku. Kod działa tylko dla zalogowanych na stronie sklepu. Przeczytaj cały wpis
  17. Ludzie chcą Cyberpunka 2077. Od klimatycznego zwiastuna z „Bullets” Archive minęły już cztery (!) lata, od tamtego czasu żywimy się więc tylko oczekiwaniami i sporadycznymi, bardzo oszczędnymi wieściami zza kulis. Z tego powodu wszystko co związane z tytułem RED-ów porusza graczy trochę mocniej niż inne wieści ze świata gier. Głośno było choćby o znaku towarowym „cyberpunk” czy wykradzionych ze studia danych. Dużo się dzieje wokół gry, ale mało wiemy o niej samej. Ostatnio natomiast pojawiło się wiele plotek, że w studiu nie układa się najlepiej – niektórych zaniepokoił fakt, że odeszło kilku deweloperów na wyższych stanowiskach. Do tego spragnieni informacji gracze zauważyli, że opinie na temat CD Projekt RED na portalu Glassdoor, gdzie pracownicy oceniają swoje firmy, są dosyć kiepskie. To w połączeniu z tą ciszą, jaką raczeni jesteśmy od lat, wywołało niezdrowe poruszenie. Na tyle niezdrowe, że głos postanowił zabrać sam CD Projekt RED. W sieci pojawiło się oficjalne oświadczenie komentujące doniesienia o domniemanych problemach kadrowych. Twórcy uspokajają, że wszystko jest w porządku: Powstawanie Cyberpunka 2077 przebiega zgodnie z planem, ale dajemy sobie czas – w tym wypadku cisza jest ceną tworzenia wspaniałej gry pic.twitter.com/kQo0xGSiPO — CD PROJEKT RED (@CDPROJEKTRED) October 16, 2017 Studio odnosi się też bezpośrednio do kwestii zmian kadrowych i złego PR-u: Normalnie unikamy komentowania recenzji naszej firmy na portalach w rodzaju Glassdoor, ale tym razem – szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że od bardzo dawna nie komunikowaliśmy nic w temacie Cyberpunka 2077 i zauważyliśmy, że niektórzy gracze martwią się o projekt – postanowiliśmy poruszyć kilka spraw. Po pierwsze chcieliśmy porozmawiać o odejściach. W 2015, kiedy wydaliśmy Wiedźmina 3, rdzeń studia stanowiło ponad dwustu deweloperów. Od tamtego czasu niemal podwoiliśmy tę liczbę, i ciągle zatrudniamy nowe osoby. Czy ludzie odchodzą? Oczywiście, że tak. Zawsze życzymy im wszystkiego dobrego, szanując zarówno ich decyzję, jak i powody odejścia, które nam podają. Nieustannie pracujemy nad tym by CD Projekt RED było dla wszystkich dobrym miejscem pracy, ale mamy też zestaw wartości, które definiują, kim jesteśmy i jak podchodzimy do różnych rzeczy. Czy zatem odejście, szczególnie takie na wysokim szczeblu, oznacza, że projekt jest w niebezpieczeństwie? Ktoś musiałby być bardzo odważny, by przyszłość RPG-a o skali AAA opierać na jednej osobie (lub kilku) W dalszej części oświadczenia studio tłumaczy swoją filozofię tworzenia gier, opartą na nieustannym „wymyślaniu koła na nowo”, wymagającą „dużo wiary, oddania i zapału”. Cóż, podejrzewam, że to po prostu bardzo elokwentny sposób powiedzenia, że pracy jest bardzo, bardzo dużo i nie każdemu pasuje takie poświęcenie. Nie jest tajemnicą, że tak ogromne projekty w naszej branży rodzą się wśród potu, łez i wielu, wielu crunchów, czyli – w uproszczeniu – growych nadgodzin. Takim intensywnym, wypalającym procesem ostatnio było choćby tworzenie Uncharted 4, co najprawdopodobniej było powodem odejścia jednego z głównych reżyserów Naughty Dog. Tak czy inaczej dobrze, że Redzi postanowili w ogóle zabrać głos w sprawie. Podejrzewam, że nie musieliby tego robić, gdyby nie ta gęsta cisza wokół gry, która sprawia, że wszyscy robią się niespokojni. Pozostaje trzymać kciuki za wszystkich deweloperów pracujących nad tytułem – żeby dostarczyli nam arcydzieło i żeby nie poświęcili przy tym zbyt dużo własnego zdrowia czy komfortu psychicznego. Patryk Fijałkowski Przeczytaj cały wpis
  18. Cena z kodem zniżkowym MYPSVITA* Vampyr (Steam) – $29.17 (104,74 zł) *Kodu możecie użyć w tym miejscu. Walutę USD możecie ustawić w stopce strony. Przeczytaj cały wpis
  19. Ceny z kodem zniżkowym ŁOWCYGIER -64% – ❤ Wiedźmin 3: Dziki Gon – Edycja Gry Roku (Gry cyfrowe PC i Mac) – 54,00 zł -55% – Wiedźmin 3: Dziki Gon (Gry cyfrowe PC i Mac) – 45,00 zł -55% – Wiedźmin 3: Dziki Gon – Krew i Wino (Gry cyfrowe PC i Mac) – 36,00 zł -55% – Wiedźmin 3: Dziki Gon – Serca z Kamienia (Gry cyfrowe PC i Mac) – 18,00 zł -78% – Wiedźmin: Gra Przygodowa (Gry cyfrowe PC i Mac) – 9,00 zł -87% – Wiedźmin 2: Zabójcy Królów – Edycja Rozszerzona (Gry cyfrowe PC i Mac) – 5,40 zł -87% – Wiedźmin – Edycja Rozszerzona (Gry cyfrowe PC i Mac) – 4,05 zł Przeczytaj cały wpis
  20. Zacznijmy jednak od samego początku. Bo pewnie nie wiecie, czym jest Crazy Justice, co? Trudno się dziwić – to mało znany indyk, na którego powoli kończy się zbiórka na Figu. Twórcy z Black Riddle Studios potrzebują skromnych 30 tysięcy dolarów – mają 27,5 tysiąca, a do końca pozostało 3 dni. I podejrzewam, że ktoś tam u nich wpadł na świetny pomysł, jak na ostatniej prostej zwrócić uwagę świata na swoją grę. Deweloperzy ogłosili bowiem, że Crazy Justice zaoferuje crossplay między PC, Xboksem One i Nintendo Switchem. Tym samym ta wciąż egzotyczna dla branży funkcja zwróciła światła reflektorów na nikomu nieznaną grę niezależną. Pomogło z pewnością błogosławieństwo Phila Spencera, który udostępnił tweeta twórców o crossplayu na swoim własnym profilu. We are happy to announce the Cross-Network Play for #CrazyJustice between #NintendoSwitch #PC #XboxOne #indiedev #gamedev #UE4 #indiegame pic.twitter.com/7jMzSPtrAj — Black Riddles (@BlackRiddles) October 13, 2017 Wśród ogloszonych platform brakuje PS4, mimo że gra pojawi się w 2018 także na tej konsoli. Nie powinno to jednak nikogo dziwić – Sony od początku nie jest chętne łączyć swojego środowiska sieciowego z innymi, usprawiedliwiając to troską o społeczność PlayStation i faktem, że nie mieliby kontroli nad potencjalnym „złym towarzystwem” na innych platformach. Z drugiej strony Microsoft postanowił stanąć w opozycji do Japończyków i otworzyć się na możliwości crossplaya. Stąd choćby aktualizacja Better Together do Minecrafta łącząca niemal wszystkie platformy. Spencer mówił nawet ostatnio podczas Brazil Game Show, że rozmowy z Sony na temat dzielenia środowiska sieciowego bez przerwy trwają, tylko sęk w tym, że prowadzą donikąd i być może tak już zostanie. Sam prezes Xboksa jest natomiast entuzjastą idei: Myślę, że ludzie patrzą na to [crossplay – przyp. red.] i mówią, że to dobre dla graczy. A jeśli to dobre dla graczy, trudno mi powiedzieć, dlaczego mielibyśmy tego nie zrobić, skoro staramy się rozwijać branżę; powiększać ją, tworzyć więcej gier, więcej możliwości. To się tyczy szczególnie przestrzeni indyków. Jeśli tworzysz sieciową grę niezależną, musisz stworzyć jej pięć odłamków – wersję na Steama, Xboksa Live na PC, Xboksa, PlayStation i Switcha. To sprawia problemy w kwestii matchmakingu. A powinniśmy pomagać deweloperom, zamiast uprzykrzać im życie A crossplay nie jest przecież jakimś niesamowicie trudnym procesem programistycznym – użytkownicy Xboksa i PlayStation ostatnio zupełnie przypadkowo grali wspólnie w Fortnite’a. Dopóki deweloperzy nie zorientowali się, że tak nie powinno być i nie zablokowali tego wspólnego, sieciowego podwórka. Chodzi więc tylko i wyłącznie o chęć właścicieli platform. Ciekawe czy Sony jeszcze jej nabierze. A póki co będziemy pewnie dostawać kolejne sygnały, że pozostałe wiodące platformy grają w niektóre tytuły wspólnie. Crazy Justice to tylko jeden z nich. Trzecioosobowa strzelanka battle royale z cel-shadingiem i zniszczalnym otoczeniem (wyglądem całkiem bliska Fortnite’owi) pewnie nie zwróciłaby na siebie większej uwagi, ale skoro na Switchu można skopać jakiegoś pecetowca… Patryk Fijałkowski Przeczytaj cały wpis
  21. Nioh: Complete Edition PC – £26.59 (127,17 zł) – Steam Aby uzyskać powyższą cenę: Zmieńcie walutę na GBP w prawym górnym rogu ekranu Wykorzystajcie kod na 5% rabatu za polubienie fanpage’a cdkeys na Facebooku. Kod działa tylko dla zalogowanych na stronie sklepu. Przeczytaj cały wpis
  22. Wolfenstein II: The New Colossus PC + The Freedom Chronicles: Episode Zero DLC – £23.74 (113,95 zł) – Steam Rocket League PC – £5.69 (27,22 zł) – Steam H1Z1 King of the Kill PC – 9,02 € (38,37 zł) – Steam XCOM 2 PC – £11.39 (54,48 zł) – Steam Doom PC – 7,59 € (32,30 zł) – Steam LocoCycle Xbox One – Digital Code – £1.89 (9,04 zł) Guild Wars 2 Path of Fire Deluxe Edition PC – £28.49 (136,26 zł) Project Cars 2 PC – 31,15 € (132,56 zł) – Steam Aby uzyskać powyższe ceny: Zmieńcie walutę w prawym górnym rogu ekranu na podaną w newsie (wybieramy najtańsze kombinacje) Wykorzystajcie kod na 5% rabatu za polubienie fanpage’a cdkeys na Facebooku. Kod działa tylko dla zalogowanych na stronie sklepu. Przeczytaj cały wpis
  23. Divinity: Original Sin 2 to udana kontynuacja oryginału i gra, przy której miłośnicy RPG w tym starym, izometrycznym stylu mogą spędzić dziesiątki udanych godzin. Pod warunkiem, że pasuje im szczególna wizja tego gatunku, którą proponuje Larian. Bo to gra, która też wszystko robi trochę po swojemu, nie oglądając się na ogólnie przyjęte rozwiązania. Platformy: PC Producent: Larian Studios Wydawca: Larian Studios Dystrybutor: – PL: brak Data premiery: 14.09.2017 Grę do recenzji udostępnił sklep GOG.com Trzeba mieć zasady Czytając współcześnie o takim chociażby Baldur’s Gate, zwraca się uwagę na jedno – twórcy tej gry nigdy na pierwszym miejscu nie stawiali historii i sposobu jej opowiadania. Nie to było dla nich najważniejsze. Na pierwszym miejscu stawiano jak najwierniejsze oddanie zasad rządzących papierowym systemem Dungeons & Dragons. Gra, która wraz z pierwszym Falloutem i Diablo wyciągnęła komputerowe RPG z dołka, w którym były przez pierwszą połowę lat 90., i to wyciągnęła na szczyty popularności, na których trwają do dziś, miała być przede wszystkim komputerową symulacją zasad D&D. Nie opowieścią, nie wyzwaniem, nie realizacją artystycznych ambicji twórców. Podobnie zresztą Fallout. Na pierwszym miejscu tych gier zawsze był pewien zestaw reguł, a główna frajda miała polegać na ich odkrywaniu i wykorzystywaniu na ciekawe sposoby. I to zarówno przez twórców gry, jak i gracza. Divinity: Original Sin 2 nawet bardziej od swojego pierwowzoru jest najlepszą współczesną realizacją takiej mechanicznej wizji RPG. RPG jako zbioru reguł, w których manipulowaniu gracz ma znajdować frajdę. Original Sin 2 jest najlepszą współczesną realizacją wizji RPG jako zbioru reguł, w których manipulowaniu gracz ma znajdować frajdę Dawno, dawno temu „Ale chwila, chwila”, ktoś mi zaraz powie, „po 30 godzinach przestaje być tak sztampowo!”. I są tu dwa problemy, wymyślony przeze mnie dyskutancie. Po pierwsze, wciąż trzeba przebrnąć przez te 30h. Ktoś, dla kogo w RPG mechanika i systemy są tylko pretekstem do odkrywania jakiejś opowieści, wizji twórców, znudzi się przez ten czas kilka razy. A po drugie – ważniejsze – to nie do końca prawda z tą poprawą. Historia przestaje być tak oczywista, jaką zdaje się na początku Owszem, historia przestaje być tak oczywista, jaką zdaje się na początku, ale w żaden sposób nie zrywa z ogranymi tropami. „Różnica między dobrem a złem nie jest tu tak oczywista, jak na początku może się zdawać”. Może i tak. Ale i bohaterowie, i sama gra wciąż posługuje się pojęciami takimi jak „dobro i zło”. Jest tu Powinność, którą bohater musi Wypełnić. Są Losy Świata, które od jego decyzji będą Zależeć. W centrum wydarzeń ciągle jest Absolut. Więc jednak Divinity 2 to od początku do końca sztampowe fantasy. Nie jest to oczywiście nic złego; być może dla tej gry i sposobu, w jaki została zaprojektowana takie podejście ma nawet więcej sensu. Ale ktoś, kto oczekuje przede wszystkim zajmującej, fascynującej historii nie ma tu raczej czego szukać. Małe opowieści Nie znaczy to też, że w Divinity: Original Sin 2 nie dzieją się ciekawe rzeczy. Tylko znacznie częściej niż z woli scenarzystów dzieją się tu na styku interakcji gracza z systemami rozgrywki. Chyba najbardziej przejmujące dla mnie wydarzenie miało miejsce na początku drugiej części gry. Wcześniej, do wielkiej walki kończącej jej początkową sekwencję, wybrałem dwóch bohaterów niezależnych do pomocy. Wybrałem ich w dialogu, nie przykładając do tego wielkiej wagi, starając się tylko, by ich role pasowały do mojej drużyny. Jeden strzelec, jeden wojownik wręcz, starczy. I dwie godziny później spotykam kobietę, płaczącą za swoim przyjacielem. Przypomniałem sobie, że wcześniej widziałem ich we dwójkę w osadzie uciekinierów. I skojarzyłem, że to jego wybrałem do tej końcowej walki, i w niej mi oczywiście zginął. Nagle poczułem, że moja decyzja faktycznie miała jakieś znaczenie. Nie znaczy to też, że w Divinity: Original Sin 2 nie dzieją się ciekawe rzeczy Nie znaczenie dla ogólnej linii fabularnej, nie znaczenie dla rozwoju postaci, ale że w jakiś drobny, niemal niezauważalny sposób wpłynąłem na kształt świata gry. Divinity 2 jest takich momentów pełne. Stawaj i walcz Odkrywanie tego typu smaczków to najlepszy element gry. Najwięcej jest ich oczywiście w systemie walki z uwagi na jego najbardziej otwarty, systemowy charakter. Na pierwszy rzut oka działa tak samo jak w „jedynce” – jest całkowicie turowy, bazuje na punktach akcji. Ale jest też przy tym znacznie bardziej skomplikowany w detalach, zmieniając sposób działania pancerza i wprowadzając dwie obrony – magiczną i fizyczną – które trzeba niezależnie od siebie obejść, by zadawać wrogowi obrażenia w dany sposób (czyli np. wróg, któremu zabraliśmy całą obronę fizyczną, wciąż będzie niepodatny na czary). Wraz z całym mnóstwem przedmiotów, zdolności, czarów i interakcji między nimi, jakie można odkryć, sprawia to, że eksperymenty z systemem walki sprawiają satysfakcję do samego końca gry. Gdzieś w jej 3/4 odkryłem dopiero, że stworzenie zasłony dymnej (za pomocą stosownego granatu lub użycia ognia na wodzie) znacznie utrudnia wrogim łucznikom trafianie moich postaci. Odkrywanie tego typu zależności, dobieranie umiejętności poszczególnych postaci tak, by jak najlepiej ze sobą współdziałały, potrafi tu zajmować długie godziny. Zarówno w trakcie gry, jak i poza nią. Nie raz łapałem się na tym, że myślałem nad ułatwiającymi kolejne walki zmianami poza komputerem. Divinity: Original Sin 2 jest wymagające przez cały czas Powoduje to też, że w odróżnieniu od wielu gier RPG, mających odwrócony w stosunku do innych tytułów wykres poziomu trudności (na początku trudno, im dalej tym łatwiej), Divinity: Original Sin 2 jest wymagające przez cały czas. Nie ma tu momentu, w którym stwierdzamy, że nasza drużyna jest już tak silna, że kolejne walki przechodzimy na autopilocie. Oczywiście można trafić na wrogów na niższych poziomach, ale nawet w przypadku teoretycznie dużo łatwiejszych walk łatwo popełnić błąd, który kosztował będzie życie wszystkich członków drużyny. To gra, w której nie wolno opuszczać gardy. Trudność eksploracji Jest tak dlatego, że w ogóle Divinity: Original Sin 2 to gra zaskakująco wymagająca na podstawowym poziomie trudności. Dużo bardziej od pierwszej części i innych podobnych RPG. Zdarzało mi się tu wielokrotnie wczytywać i powtarzać walki, łatwo też zabrnąć w eksploracji mapy gdzieś, gdzie nie powinniśmy i szybko zostać przywołanym do porządku. Oprócz wątłej fabuły to drugi z moich poważniejszych zarzutów do tej gry. I podobnie jak w przypadku pierwszego, nie dla każdego będzie to wada. Bo i umiejscowienie w grze dużej ilości „za silnych” przeciwników sprawia, że czujemy tu, jak rośniemy w siłę i mamy satysfakcję z pokonywania ich później. Gra mogłaby trochę lepiej radzić sobie z informowaniem gracza Tyle tylko, że gra mogłaby trochę lepiej radzić sobie z informowaniem gracza, że dany obszar powinien on sobie raczej na razie odpuścić. Przekonanie się o tym po godzinie ciężkiej walki potrafi być frustrujące. Równie często, jak zdarza się tu przypadkiem odkryć niespodziewanie fajne zadanie poboczne czy natrafić na jakąś niecodzienną interakcję, okazuje się, że w danym miejscu nie powinniśmy jednak być, że wrogowie są tam dużo za trudni i trzeba wczytać stan gry. Sprawia to, że Divinity 2 bardzo rzadko udaje się trafić w to uczucie charakterystyczne dla RPG z otwartym światem, gdzie czujemy się jak poszukiwacz przygód, dla którego każdy zakręt na drodze może być początkiem nowego wyzwania. Nie, gra Lariana to raczej taka szarpanina z projektantami, odkrywanie tego, gdzie właściwie teraz możemy pójść, a gdzie zupełnie nie. Szarpanina bardzo często przyjemna i satysfakcjonująca, ale też i frustrująca. Zdarzają się przez to takie sesje z grą, po których chcemy natychmiast przyjąć ją do panteonu najlepszych RPG wszech czasów. Gdy wszystko zadziała jak trzeba, gdy nowo kupione zdolności i przedmioty pomagają uporać się z jakąś absurdalnie trudną walką. Ale są też takie, po których jedyne poczucie, jakie zostaje, to poczucie zmarnowanego czasu. Gdy przez kilka godzin stoczyliśmy kilka walk i w przypadku wszystkich trzeba było wczytywać stan gry sprzed 30 minut. Bo poszliśmy w złą stronę. Bo źle podeszliśmy do potyczki. Bo trzeba zmienić atrybuty jednego z bohaterów. Daj się zaskoczyć Ale i to ma pozytywne konsekwencje. Ta niechęć do prowadzenia gracza za rękę – to, że gra daje mu rządzące rozgrywką systemy i każe odkryć je samodzielnie – sprawia, że i po kilkudziesięciu godzinach rozgrywki Divinity: Original Sin 2 potrafi zaskakiwać. Odkrywanie świata i zawiłości wątku fabularnego zastępuje tu odkrywanie poszczególnych umiejętności bojowych, talentów, interakcji ze środowiskiem. Jest pod tym względem co odkrywać. Liczba rzeczy, za które da się w tej grze chwycić, potrafi być przytłaczająca. Rozbudowany system tworzenia przedmiotów z możliwością całkowitego zignorowania, znana z „jedynki” opcjonalna zdolność rozmawiania ze zwierzętami, otwierająca nowe zadania poboczne i rozwiązania, podobne umiejętności pozwalające poznawać wspomnienia zabitych po zjedzeniu części ich ciała (serio) czy rozmawiać z duchami… Liczba rzeczy, za które da się w tej grze chwycić, potrafi być przytłaczająca Nigdy nie przestajemy spodziewać się za rogiem czegoś nowego, czegoś, co wprowadzi gra albo co było tam już wcześniej, ale dopiero to zauważyliśmy. Do tego całego bogactwa Divinity: Original Sin 2 dodaje jeszcze możliwość grania wspólnie do 4 osób naraz (każdy prowadzi wtedy jednego członka drużyny) i tryb mistrza gry. To w ogóle tytuł, który robi wszystko co może, by odpowiadać na wszystkie możliwe potrzeby odbiorcy. Chcesz grać postacią stworzoną od zera? Pewnie! Wolisz konkretnego bohatera z własnym imieniem i historią? Też można! Chcesz grać samemu, przez internet, w dwie osoby lub cztery? Wszystko do zrobienia. To filozofia tworzenia gry, która przez większość czasu fascynuje, ale potrafi też odrzucić. Fascynuje pozostawianą graczowi wolnością. Odrzuca, gdy zdamy sobie sprawę, że dla twórców to równie często droga na skróty, umycie rąk. Przerzucenie części odpowiedzialności na gracza. „Masz tu mnóstwo możliwości, niektóre są dobre, niektóre złe – odkrywaj!”. Kopniak w brzuch Jest w Divinity: Original Sin 2 wspaniałe, klasyczne RPG. Jest w tym wszystkim gra natchniona, której poszczególne systemy i rozwiązania pochłaniają na długie godziny, nie pozwalając przestać o sobie myśleć. I to jest gra, w którą każdy fan gatunku powinien zagrać. Ale jest tu również gra czasami frustrująca, czasami maskująca niedostatki projektu rzekomą „wolnością wyboru”. Gra, z którą trzeba się bić, wyszarpywać jej frajdę rozgrywki siłą. Na tę natykałem się dużo rzadziej i nawet trochę chciałbym przed sobą udawać, że jej tam nie ma, ale tak nie wolno. To nie jest moja wina, że Divinity: Original Sin 2 czasami nie działa tak dobrze jak powinno. To jest w tej grze, do diaska, nie mogę się dłużej oszukiwać! Na pewno warto w nią zagrać i na pewno warto się w niej zakochać Chciałbym napisać, że Divinity: Original Sin 2 to RPG idealne, nowy klasyk gatunku i pozycja obowiązkowa. Bo tych dobrych wspomnień mam z tej gry więcej. Ale nie byłoby to uczciwe. Bo to również gra specyficzna, momentami ciężka, momentami odwdzięczająca się za włożony w nią czas i zaangażowanie kopem w brzuch. Na pewno warto w nią zagrać i na pewno warto się w niej zakochać, ale trzeba mieć świadomość tej jej neurotyczności. Przeczytaj cały wpis
  24. Pamiętacie seriale waszego dzieciństwa? U mnie były to „Dryżyna A”, „Renegat”, „Magnum”, „Airwolf”, „MacGyver” i wszystko to, co leciało w telewizji lat 90. Dwa, może trzy lata temu popełniłem straszny błąd, obejrzałem parę odcinków „Drużyny A” i jak nietrudno się domyślić – byłem cholernie rozczarowany. Fatalna gra aktorska, bezsensowna fabuła, te same, powtarzane do bólu gagi. Jedno. Wielkie. Rozczarowanie. Po prostu coś, co bawiło 20-parę lat temu, dziś jest zwyczajnie słabe i lepiej, by zostało w sferze doprawionych solidną porcją nostalgii wspomnień. Z dokładnie tego samego powodu uważam, że do dawnych gier nie powinno się wracać. Niech wspomnienia zostaną wspomnieniami. No, ale kiedy dowiedziałem się, że GOG reanimuje Battlefronta II, nie mogłem się powstrzymać i musiałem spróbować. A że dzisiaj piątek, zatem Maciu, Dominik, Adam i ja pracujemy zdalnie, do tego w branży nie dzieje się nic, co zasługuje na coś więcej niż parę słów w Rozchodniaczku, to stwierdziłem, że „godzinka przed pracą nie zaszkodzi”. Oj, jak zaszkodziła! Pierwsza sprawa – grałem w wersję ze Steama, więc może ta GOG-owa nie cierpi na niektóre przypadłości, jak na przykład ekran menu głównego, który po uruchomieniu wygląda tak: Rozdzielczość z czasów, kiedy za karty graficzne robiły stuningowane ziemniaki na razie zostawmy, bo może da się ją zmienić w ustawieniach. Problem z tym, że nie do końca wiem, gdzie te ustawienia znaleźć, bo interfejs dostał wylewu. Na szczęście jestem pecetowcem starej daty, zatem paręnaście sekund w Internecie i poznaję magiczną formułę do wpisania w parametrach usmyramiania gry. Pora na tę nieszczęsną rozdzielczość. W ustawieniach graficznych można ją co prawda zmienić, ale dotyczy to samej rozgrywki. Oczy mam wrażliwe i niska rozdzielczość mnie boli, zatem znowu nur w Internety i kolejna linijka do dopisania w parametrach usmyramiania (całą formułę macie po prawej). Restart i w końcu jakoś to wygląda… jednak nie, bo wysypała się wyszukiwarka serwerów. Zatem albo narażam się na krwawienie z oczu, albo nieczytelny interfejs. Cóż, parafrazując pewnego samozwańczego monarchę: „Z oczu krew się leje, ale czego nie robi się dla zachodnich klasyków”. Wracam do starych ustawień i w końcu widzę te wspaniałe serwery. Przydałoby się jeszcze widzieć ich region albo chociaż ping, dzięki czemu większość rozgrywek nie wyglądałaby tak: Ach, i żeby przypadkiem nie przyszło wam do głowy opuszczać wyszukiwarkę, by na przykład zmienić coś w opcjach. Bo jak do niej potem wrócicie, pojawi się błąd i potrzebny będzie restart. Ale zostawmy już te drobne trudności, bo czymże one są dla kogoś, kto tak bardzo kochał starego Battlefronta II? Świetnego Battlefronta II! Genialnego Battlefronta II, do którego te wynalazki od EA nie mają nawet podejścia! Bullsith! W to się nie da grać. Wygląda okropnie, animacje są beznadziejne, a hitboksy chyba zupełnie przypadkowe. Mapy są nieciekawe i puste, skupiające się na dwóch, góra trzech choke pointach i nieoferujące żadnego urozmaicenia. W każdy tryb gra się tak samo, a interfejs może kiedyś tam dobry był, ale dziś odstaje nawet od niskobudżetowych produkcji. Mamy 2017 rok, chcę widzieć, czy kogoś trafiłem i kiedy go zabiłem. Chcę mieć piękny, duży napis na środku ekranu. To nie ARMA, żebym musiał się domyślać. Boję się pomyśleć, co by było w 4KHola, hola, panie redaktorze! Przecież grafika się nie liczy, interfejs może i przestarzały, ale jaki ma być w 12-letniej grze? Ważny jest gameplay, ważna jest miodność, która lata temu była elementem składowym każdej oceny, dziś niestety zapomniana. Szczegół, że już nawet producenci konsol zrezygnowali z tych bzdur i mówią wprost – grafika liczy się cholernie! Dlatego dzisiaj bardziej od samych gier komunikuje się 4K, HDR i te wszystkie „najpotężniejsze konsole na świecie”. Problem w tym, że gameplay kuleje. Przez to, że serwery nie zostały podzielone na regiony, a my nie widzimy nawet jakości połączenia z nimi, nie da się z tego czerpać żadnej przyjemności, ale to jeszcze pół biedy, bo prędzej czy później ta kwestia zostanie rozwiązana. Od multiplayera dzisiaj oczekuję po prostu więcej niż biegania po nieciekawej mapie w symetrycznych do bólu trybach. Może jest to niepopularna opinia, ale słaby balans Battlefronta od EA był genialny. Kiedy AT-AT nacierały na bazę Rebelii, te łajzy w nocnikach na głowach miały być przerażone i skazane na porażkę. Na Scarif też było ciężko, a zwycięstwo srogo kosztowało formujący się dopiero Sojusz. Tutaj natomiast nie ma większego znaczenia, kim się gra. Jeśli chcę klasycznej rozgrywki, mam świetnego DOOM-a, Unreal Tournament, Quake Champions. Od walki na dużą skalę, jak w Battlefroncie, oczekuję jednak więcej i to, co 12 lat temu bawiło, dziś zwyczajnie nudzi. Rozumiem, co GOG próbował zrobić. To firma, a podstawowym zadaniem każdej firmy jest zarabianie pieniędzy. I trudno było nie pokusić się na łatwy zarobek płynący z połączenia głupiej tęsknoty za grami, które „kiedyś były lepsze” i nadchodzącej premiery Battlefronta II od Electronic Arts – wszak jedno napędza tu drugie. A ja nie mam nic przeciwko temu, tylko dobrze by było, gdyby ktoś odpowiedzialny za to w GOG-u zastanowił się, ilu ludzi rzuci się do gry i jaki będzie to miało efekt na stabilność i wydajność serwerów. Bartosz Stodolny Przeczytaj cały wpis
  25. Oglądaliście Stranger Things? Nie możecie się doczekać kontynuacji, która pojawi się na Netfliksie już 27 października? Cóż, po roku czekania zostało już naprawdę mało czasu, a dodatkowo można go sobie umilić całkiem porządną grą mobilną – Stranger Things: The Game. Co ciekawe, po pierwszym sezonie mówiłem w redakcji, że ta gra zasługuje na grę. Że w ogóle mało gier mamy o dzieciakach mających przygody. No i proszę – może nie jest to jeszcze tytuł o odpowiednim rozmachu, ale nawet w taką namiastkę przyjemnie zagrać, szczególnie kiedy zabrzmi chiptune’owa wersja muzyki z serialu. Bo gra stylizowana jest na tytuł z ery SNES-a. Nie jest to może do końca w zgodzie z czasami, w których rozgrywa się akcja Stranger Things, ale i takie retro działa bardzo dobrze. Pewnie nawet najlepiej. A czym właściwie jest Stranger Things: The Game? Zręcznościówką, w której poruszamy się postaciami z serialu po znanych lokacjach, rozwiązując zagadki logiczne i walcząc ze strażnikami, sowami i innymi niebezpieczeństwami. Zaczynamy jako Hopper, który ma za zadanie odnaleźć zaginione dzieciaki. Niedługo potem odnajdujemy Lucasa, a menu zdaje się sugerować, że oprócz nich wcielimy się jeszcze w sześć innych postaci. Między bohaterami przełączam się dynamicznie, a każdy ma inną specjalną umiejętność. Hopper przywali z piąchy, ale to Lucas strzeli z procy w przełącznik odgrodzony przepaścią. Poza tym zbieramy serduszka, monetki i karty otwierające zamknięte drzwi. W świecie gry poukrywano też znajdźki (gofry, kasety VHS i krasnale ogrodowe), z którymi wiąże się pewien sekret. Kiedy natomiast po pokonaniu bossa wychodzimy z pierwszego „lochu”, otworem staje przed nami pokaźna część miasteczka znanego z serialu. Stranger Things: The Game może być tylko mobilką stworzoną by promować nadchodzący drugi sezon, ale nie można powiedzieć, że nie sprawia frajdy i nie jest rozbudowana. Nie liczcie tylko na pogłębienie uniwersum czy świetny scenariusz. To tylko zabawa, dialogi są proste, oszczędne, a pierwszym bossem jest zły naukowiec, który nie wypowiada choćby słowa. Elementy znane z serialu wpadły w arcade’ową sokowirówkę i tak należy to traktować – jako prostą zręcznościówkę przyrządzoną ze znanych i lubianych składników. Ja chętnie tam wrócę. Gra dostępna jest zarówno na Androida, jak i iOS-a. Za darmo, bez mikrotransakcji, w polskiej wersji językowej. Muszę w tym momencie przypomnieć o innej grze, która powstaje już od kilku lat. Stranger Things: The Game wygląda jak jej prototyp. Mowa o Crossing Souls, tytule, który miałem przyjemność ograć podczas tegorocznego Gamescomu. Tutaj znajdziecie jego zapowiedź, a w skrócie – grupa dzieciaków w 1986 ma przygody o paranormalnej naturze. Każda postać ma inną umiejętność i trzeba się między nimi przełączać, by pokonywać napotykane trudności. Jest też pixel art. Jednocześnie mamy do czynienia z pełnoprawną grą, więc i scenariusz, i świat przedstawiony jest znacznie żywszy oraz wypełniony po brzegi popkulturowymi nawiązaniami. Stranger Things: The Game wydaje się zatem nie tylko dobrą przystawką przed serialem, ale i właśnie Crossing Souls. Patryk Fijałkowski Przeczytaj cały wpis

O nas:

Cs-Zn.pl jest siecią tworzoną z pasją i zaangażowaniem. Na naszych serwerach posiadamy unikalne pluginy co sprawia, że nasze serwery są jedyne w swoim rodzaju. Istniejemy dla was już od 28 czerwca 2016 roku i oby jak najdłużej! Gdyby nie użytkownicy i gracze sieć dawno by już nie istniała. Dziękujemy!

Smiley face
×