Skocz do zawartości

Globalna aktywność

Ten strumień aktywności sam się odświeża     

  1. W ciągu zeszłej godziny
  2. -20% – Kingdom Come: Deliverance – 171,99 zł (taniej na G2A) Promocja potrwa 2 dni. Przeczytaj cały wpis
  3. Czas biegnie z Tobą
  4. Anthony Joshua (21-0, 20 KO) bardzo chce spotkać się z Deontayem Wilderem (40-0, 39 KO) już w najbliższym starcie, ale tylko pod warunkiem, że taka potyczka odbyłaby się w Wielkiej Brytanii. Przeczytaj cały wpis
  5. 1. Co to kur##a jest? 2.Piwrwsze zaciągnięcie się 3.Nawet jesli robie cos niż inni to o tym nw
  6. Virtus.pro VS Avangar 2:1 Virtus.Pro Gambit VS SK 2:1 SK
  7. 1. Widzisz było warto się uczyć 2. Spędzenie czasu z ukochaną 3. Staram się być miły dla innych
  8. Jak zauważył jeden z użytkowników Reddita, na grafice promującej grę Paladins Strike – mobilną wariację na temat shootera firmy Hi-Rez Studios – pojawił się fragment obrazu znanego graczom Overwatcha. Chodzi o wizerunek miasta, który pojawia się podczas ładowania mapy Lijiang Tower w grze Blizzarda. Feralny fragment można zobaczyć w tle widocznej na pierwszym planie postaci. Chociaż umieszczone tam budynki są mocno rozmazane, wystarczy nieco dokładnie się przyjrzeć, by zobaczyć, że pochodzą z grafiki Blizzarda. Można to zaobserwować na przygotowanym przez wspomnianego gracza gifie. Faktu, że doszło tu do „pożyczenia” Blizzardowej grafiki nie wypiera się nawet Hi-Rez Studios. Po pierwsze dziękuję za gorliwość w zwróceniu na to uwagi. Grafika została przygotowana przez zewnętrzne studio partnerskie, pomagające przy pracach nad Paladins Strike. Opracowywane przez nich treści nie były szczególnie kontrolowane przez kogoś wewnątrz Hi-Rez. Natychmiast przyjrzymy się tej sprawie. Napisał dyrektor artystyczny Paladins, przedstawiający się jako ThunderBrush. Dodał także, że jego firma pracuje aktualnie nad zmienieniem sposobu, w jaki opracowuje tego rodzaju materiały. Nowa metodologia zapewnić ma zarówno ich wyższą jakość jak i większą wyjątkowość. Pytanie, czy na porównaniach z Overwatchem Paladins bardziej traci czy zyskuje. Bo można by pomyśleć, że tego rodzaju „pomyłki” są amerykańskiemu studiu jak najbardziej na rękę. Paladins Strike dostępne jest na iOS-a i Androida. Dominik Gąska Przeczytaj cały wpis
  9. Po zwycięstwie w Makau nad Chinkami 3:2 polskie siatkarki awansowały na dziesiąte miejsce w klasyfikacji generalnej Siatkarskiej Ligi Narodów. Pierwszą porażkę zanotowały Turczynki. W tabeli z kompletem zwycięstw prowadzą Holenderki przed Amerykankami. Obie ekipy jeszcze nie zaznały smaku porażki w SLN, ale w środę czeka je bezpośredni pojedynek o pierwsze miejsce. Przeczytaj cały wpis
  10. Unreal Gold (Steam) – za darmo (już wkrótce) Unreal Gold (GOG) – za darmo Oferta potrwa 2 dni. Dzięki za cynk, Xanthi! Wyświetl oryginalny artykuł
  11. 1. Wy*****alaj sprzed komputera. 2. Nie mam pojęcia jakie. 3. Jak @SkirlussS też lewą
  12. Zarzut udziału w zbiorowisku o charakterze chuligańskim usłyszało dwóch pseudokibiców Legii Warszawa, którzy wracając grupą z meczu w Poznaniu zaatakowali w nocy z niedzieli na poniedziałek policjantów w Kutnie (Łódzkie). Grozi im kara do 3 lat więzienia. Przeczytaj cały wpis
  13. Do Fortnite Battle Royale zawitała nowa aktualizacja, która pozwoli graczom dosłownie latać! Wszystko za sprawą dodania plecaka odrzutowego, który będziemy mogli znaleźć na mapie tak samo, jak inne przedmioty. Atak z zaskoczenia? A może wzlot ponad korony drzew? Poza nowym przedmiotem, do gry wdrożono nowy, czasowy tryb rozgrywki Na bogato 2.0. Będzie polegał na tym samym, co zwykła rozgrywka, ale z tą różnica, że tutaj każda broń będzie legendarna. Dlatego każdy będzie miał równe szanse i takie same przedmioty. Tuż obok będziemy mieli tryb Bliskie starcia, który skupia się walce z użyciem strzelb i plecaków odrzutowych na małej przestrzeni. Poniżej krótki opis nowego plecaka: Legendarna klasa rzadkości. Można go znaleźć w skrzyniach skarbów. Plecak odrzutowy to pierwszy z przedmiotów nowego typu – plecaków. Plecaki zajmują jedno pole w ekwipunku (jak bronie i przedmioty jednorazowego użytku), które można dowolnie zmieniać. Można nosić tylko jeden plecak naraz. Jeżeli gracz podniesie inny plecak, automatycznie zajmie on miejsce plecaka na wyposażeniu. Kiedy plecak zostanie zużyty, zostanie automatycznie zniszczony. Kiedy plecak jest założony, sprzęt na plecy nie jest widoczny. Sprzęt na plecy pojawi się ponownie, gdy plecak nie będzie już założony. Aby uruchomić plecak odrzutowy, należy nacisnąć przycisku skoku, kiedy postać jest w powietrzu. Zapewnia on dodatkową mobilność. Czas lotu z plecakiem jest ograniczony; potem musi się on naładować ponownie. Plecak odrzutowy ładuje się, gdy nie jest używany. W trakcie lotu gracze nie mogą przejść w tryb celowania. Próba przejścia w tryb celowania na kontrolerze będzie skutkować uruchomieniem plecaka odrzutowego. Więcej informacji o nowej aktualizacji 4.2 znajdziecie w tym miejscu. Źródło: Oficjalna Strona – Fortnite plecak odrzutowy Artykuł Fortnite: Od dzisiaj możemy wznieść się powietrze! pochodzi z serwisu strefaMMO.pl. Przeczytaj cały wpis
  14. Dyrektor sportowy grupy BMC Max Sciandri podsumował dotychczasowe występy swoich zawodników w tegorocznym Giro a także skomentował 16. etap, który wygrał Rohan Dennis. Przeczytaj cały wpis
  15. Rzecznik prasowy Lecha Poznań Łukasz Borowicz o stratach klubu po burdach na meczu z Legią Warszawa, a także o większych stratach, które grożą klubowi w związku z zamknięciem stadionu. Przeczytaj cały wpis
  16. Najważniejsze wydarzenia z 16. dnia rywalizacji w Giro d'Italia. Tym razem kolarze rywalizowali w jeździe indywidualnej na czas. Przeczytaj cały wpis
  17. Straty Lecha Poznań wynikające z naprawy zniszczeń spowodowanych przez pseudokibiców podczas meczu z Legią Warszawa wyniosą kilkanaście tysięcy zł. Te, które klub poniesie na zamknięciu stadionu, już teraz szacowane są na trzy miliony złotych. - Pozostawienie klubów czy organizatorów imprez sportowych samych sobie, bez pomocy państwa, jest bezsensowne i do niczego nie doprowadzi - mówi rzecznik prasowy Lecha Łukasz Borowicz. Przeczytaj cały wpis
  18. Wtorkową czasówką Simon Yates (Mitchelton-Scott) bardzo przybliżył się do zwycięstwa w 101. edycji Giro d’Italia. Na 34,2-km trasie z Trydentu do Rovereto Brytyjczyk stracił tylko 1:37 do Rohana Dennisa (BMC) i nad drugim w klasyfikacji generalnej Tomem Dumoulinem (Sunweb) ma przed alpejskimi etapami 56 sekund przewagi. – Jestem szczęśliwy – podsumował swój występ. Przeczytaj cały wpis
  19. Po jeździe indywidualnej na czas w ramach 16. etapu Giro d'Italia Chris Froome (Sky) awansował o 3 pozycje w klasyfikacji generalnej. Brytyjczyk jest w tej chwili czwarty, tracąc do Simona Yatesa prawie 4 minuty. Przeczytaj cały wpis
  20. 1. Zajmij się prawdziwym życiem, a nie tylko te melanże i komputer 2. Gimnazjum 3. Myślę że nie
  21. Koszykarki Weronika Gajda i Karolina Puss nadal będą broniły barw mistrza Polski CCC Polkowice. "To nie była trudna decyzja" - przyznała ta pierwsza po podpisaniu nowej umowy. Przeczytaj cały wpis
  22. W czwartym odcinku "Szybkiej kontry", z udziałem Tomasza Frankowskiego, rozmawiamy m.in. o szerokiej kadrze reprezentacji Polski Adama Nawałki na mundial w Rosji. Przeczytaj cały wpis
  23. Aleksander Śliwka został siatkarzem Zaksy Kędzierzyn-Koźle - poinformował klub będący wicemistrzem kraju. Poprzedni sezon ekstraklasy przyjmujący reprezentacji Polski spędził w Asseco Resovii Rzeszów. Przeczytaj cały wpis
  24. Dziś
  25. W pięciu meczach rozegranych w tym sezonie na kortach ziemnych w Europie Gael Monfils odniósł zaledwie jedno zwycięstwo. Nastroje Francuzowi miał poprawić turniej ATP w Lyonie, ale znów skończyło się na pierwszej rundzie. Tym razem lepszy od niego okazał się Niemiec Maximilian Marterer, wygrywając 2-6, 6-4, 6-4. Przeczytaj cały wpis
  26. Spekulowano, że wicelider klasyfikacji generalnej Giro Tom Dumoulin (Sunweb) może nadrobić po czasówce na 16. etapie nawet dwie minuty do Toma Yatesa. Ostatecznie Holender urwał posiadaczowi różowej koszulki ponad minutę i z 2 minut 11 sekund zmniejszył stratę do 56 sekund. Przeczytaj cały wpis
  27. Earthlock zadebiutowało z podtytułem Festival of Magic już 2 lata temu na PC, a w zeszłym roku listę platform zasiliło jeszcze PS4. Powodem, by do niego powrócić jest jednak wydana w marcu tego roku wersja na Switcha. Przy okazji jej tworzenia, twórcy postanowili rozliczyć się z dość znaczną krytyką, jaka spadła na starsze wersje. Platformy: PC, PS4, Switch, Xbox One, Wii U Producent: SnowCastle Games Wydawca: SnowCastle Games Wersja PL: Nie Data premiery: 27.09.2016 Wymagania: Windows 7, x86 Dual Core 2.6 GHz, 4 GB Ram, Karta z 1 GB vram, DX 10, 4 GB HDD Grę do recenzji udostępnił wydawca. Graliśmy na PC. Obrazki pochodzą od redakcji. W okolicach premiery na konsoli Nintendo, starsze wersje Earthlocka zostały zasilone sporą łatką, będącą porównywalną do podmienienia całej gry na nową, bardziej dopracowaną. Twórcy nawet chwalili się parę dni temu na swojej stronie internetowej, że dzięki poprawkom, udało im się awansować z gry ocenianej na 60 do poziomu 80. Jak zatem prezentuje się ten obecny Earthlock? Fizyka, a bajki Produkcja przenosi nas na planetę Umbrę. Jej mieszkańcom żyło się dobrze, ale pewnego dnia okazuje się, że ich „dom” przestał poruszać się ruchem obrotowym. Chociaż wyliczenia fizyków pokazują, że takie zjawisko doprowadziłoby do wielkiej katastrofy, życie na Umbrze staje się o tyle bardziej skomplikowane, że połowa planety ma zbyt długą noc, drugiej natomiast dłuży się dzień. Mieszkańcy globu próbują na swój sposób zaradzić coś w tej nowej sytuacji. Część z nich zwraca się w stronę magicznych artefaktów, reszta szuka nadziei w pradawnej technologii. Zadaniem prowadzonej przez gracza drużyny będzie całe zamieszanie wyjaśnić. Przy okazji jest też jednak dotykający bezpośrednio głównego bohatera motyw osobisty. Choć do drużyny dołączy cała plejada postaci drugoplanowych, historia generalnie kręci się wokół Amona. To lubujący się w blasterach i kradzieżach kieszonkowych młodzieniec, który pewnego dnia odnajduje wraz ze swoim wujkiem całkiem ładną błyskotkę. Na bazarze odkupuje ją pewien kupiec i wydawałoby się, że wszystko dobrze, będą pieniądze, by mieć co do garnka włożyć i nagle… wujek znika. Motyw poszukiwania jedynej bliskiej Amonowi osoby oraz tajemnicze „zjawisko atmosferyczne” będą towarzyszyć nam w czasie kilkudziesięciogodzinnej podróży po różnych rejonach Umbry. Pozostałe postaci mają swoje problemy – jak choćby Ive, której pierwszy lot po pobycie w szkole kadetów nie kończy się zbyt szczęśliwie – raczej pozostają one jednak na drugim planie. Cóż, powiedzmy sobie wprost. Earthlocka ciężko mi będzie zaliczyć do grona niezapomnianych narracji. Problemem gry są towarzyszący nam bohaterowie. To istoty jednowymiarowe i schematyczne, a ich charakter da się streścić w jednym zdaniu. Przykłady? Urocza, lecz niesprawiedliwa. W naszym składzie melduje się np. Olia, rudowłosa wojowniczka, która nigdy nie pęka. Spotkacie też choćby Gnarta, stereotypowego mędrca o niewielkim wzroście (czyżby nawiązanie do roli umysłu we współczesnym świecie?) przypominającego krzyżówkę królika i sowy. Zarzut dotyczy także po części głównego bohatera, choć jego akurat szerzej obrazuje nam całkiem strawna historia. O całości nie najlepiej świadczy fakt, że choć jest to przygoda na około dobę, siadając do tekstu musiałem posprawdzać sobie imiona postaci. Choć twórcy chwalą się nowymi cutscenkami i rozbudowaniem części scen, a ja ćwiczyłem w przeszłości pamięć przy wykresie fazowym żelazocementytu, absolutnie nic nie zapadło mi w pamięć. Jeszcze bardziej nijakie są postaci spotykane w trakcie naszej przygody. Wiecie, jakieś tam były, ale jakbym miał pomyśleć, gdzie i kiedy to tekst dojechałby może za tydzień. Znacznie lepiej prezentuje się za to świat i oprawa, przywodząca mi na myśl „Wojny klonów”. To porównanie zresztą nieprzypadkowe, bo deja vu powoduje już wkroczenie do Zaberu(*), jednego z pierwszych miast w grze, cec***ącego się pustynnym klimatem. Poza tym jednak stylistycznie gra nawiązuje do jRPG z dawnych lat (również pod względem totalnej liniowości). Warto wspomnieć tylko o ciekawym rozwiązaniu na mapie świata. Choć wszyscy przeciwnicy są widoczni, zasięg widzenia naszego bohatera nie jest zbyt duży. Stąd jeżeli nie chcemy wdawać się w potyczki, musimy cały czas patrzeć, czy na horyzoncie nie pojawił się wróg. Dla tych co się zagapią, twórcy przewidzieli też możliwość zainscenizowania własnej śmierci, co pozwala wyskoczyć z areny i wykorzystać dane nam sekundy na ucieczkę. Czasami trzeba na nich jednak pozostać. Pomówmy o walkach, będących wąskim gardłem całego projektu. Nie chodzi o to, że czegoś brakuje im od strony wykonania. Wręcz przeciwnie, jest prosto, ale fajnie. Standardowo dla gatunku, postaci wyprowadzają ataki nie ruszając się z miejsca. Niestety aż nazbyt dosłownie, bo zawarte w grze animacje są dość skromne. Jednak od strony samej mechaniki, dyskusyjne wydaje się jedynie to, że zmiana broni kosztuje nas turę. Niezależnie od punktów akcji, wykonujemy zwykle jeden ruch, a wybranie słabszego ataku oznacza co najwyżej, że w kolejnym ruchu nie zabraknie nam sił na mocniejszy. Żaba z długopisem Postaci posługują się bronią białą oraz dystansową, a każda ma swoje własne akcje. Rola gracza sprowadza się do wybierania rodzaju ciosu, dbania o zdrowie bohaterów oraz ustawieniu drużyny na polu walki. Ma to znaczenie o tyle, że określone postaci stojące obok siebie oznaczają dodatkowe bonusy. Czasami uruchomi się też atak specjalny i to właściwie tyle. Nie udało mi się jednak za Chiny Ludowe zrozumieć, dlaczego poziom trudności to taka sinusoida? Earthlock w 5 minut potrafi zmienić się z gry, w której wystarczy dusić w czasie potyczek na oślep podstawowy atak w twór, przy którym chce się rwać włosy z głowy. Przy rozwoju postaci można trochę pokombinować, a przy tym nie tracić całego dnia na dodawanie cyferek. Weźcie mnie na tortury, łamcie cały dzień kołem, a i tak nie będę umiał powiedzieć wam, jak właściwie działa cały system zarządzający siłą przeciwników. Na początku byłem święcie przekonany, że chodzi o to, by trochę pogrindować. Rzeczywiście wzmocnienie postaci nieco ułatwia sprawę, ale gdy ta taktyka w końcu przestała zdawać egzamin, uknułem teorię, że po prostu trudność starcia zależy od typu wrogów. Całkiem sprawnie klepałem totemy czy gobliny, mając problem z dajmy na to „piratami”. Jak mocno jednak nie starałbym się zrozumieć tego wszystkiego, odniosłem wrażenie, że w Earthlocku największą rolę odgrywa po prostu szczęście. No i… podpowiedzi, jakie możemy znaleźć przed każdą walką z bossem typu „poustawiaj bohaterów tak i tak”. Serio muszę się bawić w zgadywanki? Żaba z długopisem To jeszcze nie wszystko, bo równie wredny w Earthlocku jest system zapisu gry. Służą do tego celu specjalne statuetki o kształcie żaby… i tylko one. Ja rozumiem przywiązanie do klasyki, ale w 2018 roku zdecydowanie nie powinny zdarzać się sytuacje, że gracz traci 20 minut zabawy tylko dlatego, że nie ma akurat możliwości zapamiętać postępów i zginie mu się w ostatniej walce w danej lokacji. Zwykle wszystko działa, jak trzeba i wspomniane już kamienne żaby pojawiają się przed wszystkimi cięższymi walkami, ale (zwłaszcza w drugiej połowie) w końcu traficie na miejsca, w których na jakiś czas odechce się wam dalszej gry. Równie wredny w Earthlocku jest system zapisu gry Fajnie wypada za to ograniczający zabawę w dodawanie system rozwoju postaci. Wygląda on tak, że po każdym awansie dostajemy punkty, pozwalające nam wzmocnić bohatera jedną z zebranych w trakcie zabawy kart. Te układamy na specjalnej planszy, a puste pola do wypełnienia przeplatają się z domyślnie zapełnionymi. By je uaktywnić, musimy ułożyć taką jakby ścieżkę, łączącą je z portretem postaci. Można to oczywiście olać i kłaść, jak popadnie, ale system ten wiąże się z dodatkowym wzmocnieniem określonych statystyk. Oczywiście im dalsza do takiej gotowej karty droga, tym lepsza nagroda. Fajna sprawa, bo można trochę pokombinować, a przy tym nie tracić całego dnia na dodawanie cyferek. Earthlock hula na Unity i nie jest niestety wysoko w czołówce najładniejszych gier na tym silniku. Naprawdę ciężko patrzyło mi się na biedne otoczenie. Całość ostatecznie broni się jednak stylem graficznym, a ubogiego w detale świata nie każe się nam oglądać ze zbyt bliska. Podobnie jak w grach platformowych, nie mamy swobody manipulowania kamerą, a ta ustawia się zazwyczaj w taki sposób, by ujęcie było nieco filmowe. Choć na początku takie rozwiązanie wydaje się przeżytkiem, zaskakująco szybko je polubiłem. Cóż, doceniam pracę wykonaną przez autorów Earthlocka, nie uważam jednak by po poprawkach gra zasługiwała już na szczególne zainteresowanie fanów gatunku. Baśniowemu klimatowi przeciwstawia kompletnie nieciekawą fabułę i bohaterów. Udanemu systemowi walki w paradę wchodzi bardzo nierówny poziom trudności. System rozwoju postaci jest ciekawy, ale czasami można się trochę zirytować, gdy trzeba powtarzać operacje przyznawania punktów po tym jak zginiemy, a projektant poziomów akurat trochę zaspał i do najbliższej żabki jest kawał drogi. Wyposzczonym fanom gatunku Earthlock da jednak trochę radości, a poza tym w ostateczności uruchomi się na dowolnym złomie i zaoferuje trochę niezobowiązującej rozgrywki np. w podróży. Na takich warunkach, mogę go nawet polecić. (*) Umieszczenie w recenzji owej nazwy kosztowało mnie dwa odpalenia gry. Najpierw sprawdziłem ją w pakiecie z imionami bohaterów. Zapomniałem ją jednak chwilę po przejściu do kolejnego akapitu. Przeczytaj cały wpis
  1. Pokaż więcej aktywności

O nas:

Cs-Zn.pl jest siecią tworzoną z pasją i zaangażowaniem. Na naszych serwerach posiadamy unikalne pluginy co sprawia, że nasze serwery są jedyne w swoim rodzaju. Istniejemy dla was już od 28 czerwca 2016 roku i oby jak najdłużej! Gdyby nie użytkownicy i gracze sieć dawno by już nie istniała. Dziękujemy!

Smiley face
×